Mord pod Ciepielowem

prawda czy fikcja?

 

 

 

 


 


 

Nad ranem 8 września 1939r do lasów rządowych Dąbrowa – Struga koło Ciepielowa, dociera grupa żołnierzy z rozbitych w okolicy Kielc i innych miejscowości polskich jednostek . Byli to żołnierze z 74 pp z Lublińca , 27 pp z Częstochowy, 25pp z Piotrkowa Trybunalskiego oraz 154 pp z Kielc. 154 pp walczył w składzie grupy „ Kielce” pod dowództwem płk Kazimierza Glabisza. Dowódcą II batalionu był kpt Wacław Kotołowski a dowódcą II kompani tego batalionu był kpt Leonard Cholewa. Po rozbiciu II bat/154pp podzielił się na dwie grupy, jedna pomaszerowała w kierunku Psar, druga w kierunku Iłży i dalej w kierunku Ciepielowa. By ostatecznie rano 8 września dotrzeć do lasu rządowego Dąbrowa-Struga. Również rano tego dnia do lasu dotarł pluton saperów z WBP-M pod dowództwem ppor. Tadeusza Laskowskiego. Według świadków żołnierze z rozbitych jednostek którzy dotarli do lasu Dąbrowa - Struga utworzyli batalion, liczył on około 600 żołnierzy. Zgrupowanie nie posiadało broni ciężkiej, uzbrojenie stanowiły tylko karabiny i bagnety. Około południa dotarł do lasu Dąbrowa – Struga pluton rozpoznawczy dowodzony przez rtm. Leona Podreza włączając się do walki.

Około południa doszło do starcia batalionu zbiorczego ze szpicą 29 dywizji zmotoryzowanej Wehrmachtu przed zaporą w lesie. W tym samym czasie od Lipska posuwał się III batalion / 15 Pułku Piechoty zmotoryzowanej wchodzący w skład 29 Dywizji Wehrmachtu. Niemiecki batalion z marszu wszedł do walki z Polskim batalionem zbiorczym. Po ciężkich walkach trwających do godziny 17,00 batalion zbiorczy został rozbity, a około 200 żołnierzy batalionu dostali się do niewoli. W roku 1950 do Polskiej Misji Wojskowej w Monachium dostarczono anonimowy z załączonymi fotografiami.

 

 

 

list monachijski

 

 

Treść listu w tłumaczeniu:

Nasze pierwsze starcie w Polsce

 

 

Dotychczasowe wydarzenia nie zdają się wróżyć niczego dobrego. Przedwczoraj nasz starszy sierżant z jadącego powoli samochodu zastrzelił ze swej "ósemki" jakiegoś 60- czy 70-letniego chłopa, który chciał zaprowadzić do obory swoją krowę, prawdopodobnie po to, by nie wałęsała się po szosie. Był bardzo dumny z tego wyczynu strzeleckiego, dokonanego - należy o tym pamiętać - z jadącego samochodu z odległości 12 metrów. Nie mogę po prostu tego zrozumieć. Zaledwie przed kilkoma tygodniami ożenił się i był taki czuły dla swojej żony, tak miły dla starych teściów.

A może chciał trafić tylko w krowę? Niestety, pycha nie pozwoliła mu zamilczeć o tym strzeleckim wyczynie, nie można więc dojść do tego wniosku. Poza tym jako doświadczony starszy sierżant, który chce się dosłużyć stopnia oficerskiego, nie ryzykowałby w czasie marszu zastrzelić krowę, której nie mógłby oddać na zaopatrzenie wojska. Byłaby to przecież kradzież "własności wojskowej". Wobec tego, że kolumna wkrótce po strzale zatrzymała się, można było jeszcze ujrzeć, jak jakaś stara, szpakowata kobieta rzuciła się z płaczem na martwe ciało. Przypuszczalnie "bohater" zastrzeliłby również i tę kobietę, gdyby samochód akurat się nie zatrzymał, co oczywiście nadwerężyłoby jego "strzelecką sławę". Tego dnia wciąż jeszcze nie braliśmy udziału w żadnej akcji bojowej. Jedynie z prawego i lewego brzegu szosy widziało się powracających w pojedynkę rannych żołnierzy polskich z podniesionymi do góry rękami. Oberjäger K. zastrzelił z jadącej ciężarówki rannego żołnierza dlatego, że podniósł do góry tylko jedną rękę. Widziało się dokładnie, że prawa ręka żołnierza zwisała bezwładnie, gdyż całe jego prawe ramię było zmiażdżone. Oberjäger uczynił to z czystej żądzy strzelania. Widziałem, jak mierzył z automatu do tego człowieka, i krzyknąłem do niego z oburzeniem: "Oberjäger!" Wtedy opuścił automat. W 10 sekund później, kiedy akurat zwróciłem głowę przed siebie, rozległ się strzał. Polak się zwalił. K. nie mógł się jednak wyrzec strzału. Jak zdołam to zrozumieć? Takie to były bohaterskie wyczyny naszej kompanii, zanim jeszcze choćby jeden strzał padł w naszym kierunku. A teraz w lesie ciepielowskim, niedaleko przed Zwoleniem, w czołówce znajdowała się 11. kompania naszego batalionu. Posuwaliśmy się za nią. Słyszę ogień karabinów maszynowych. Czołówka jest ostrzeliwana. Wysiadać! Jakoś ogarnia mnie strach. Nie chcę nawet - to niedobrze być odważnym, jeśli nie wiadomo w jakim celu. Zdenerwowanie, rozkazy, tyraliera, 10. kompania na lewo od szosy. Robię to, co wszyscy. Wyczuwam niebezpieczeństwo, teraz mogę być zakatrupiony za karę, za moją niekonsekwentną postawę i to usuwa wszelkie uczucie strachu. Skradam się razem ze wszystkimi, lecz nie widzę żadnego Polaka. Strzelec, oparłszy na ramieniu karabin maszynowy ( MG ), strzela jak wściekły. Brzęczą rykoszety. Teraz orientuję się, że Polacy także strzelają. Gwizdnęło mi krótko przy samym prawym uchu. Wtem upadł kapitan Lewinsky - pierwszy. Postrzał głowy z góry. A zatem strzelcy na drzewach. Podziwiam odwagę tych strzelców z drzew. Jeden zostaje wykryty. Sanitariusz zestrzeliwuje go z pistoletu. Nagle urywa się łączność. Każdy jak szalony pędzi przez las. W godzinę później zbierają się wszyscy przy szosie. Kompania ma 14 zabitych, łącznie z kapitanem Lewinskym. Dowódca pułku, pułkownik Wessel (z Kassel), szaleje z monoklem w oku. "Co za bezczelność, chcieć nas zatrzymać, a mojego Lewinskiego mi zastrzelili".

Nie liczy się z tym, że to są żołnierze. Twierdzi, że ma do czynienia z partyzantami, jakkolwiek każdy z 300 polskich jeńców ma na sobie mundur. Zmuszają ich do zdjęcia kurtek. No, teraz już prędzej wyglądają na partyzantów. Teraz zostają im jeszcze ucięte szelki, widocznie po to, by nie mogli uciec.

Następnie jeńcy muszą iść brzegiem szosy, rzędem jeden za drugim. Powstało pytanie, dokąd się ich prowadzi?

W powrotnym kierunku do taborów, skąd ich wkrótce przeniosą do jenieckiego punktu zbornego? W 5 minut później usłyszałem terkot tuzina niemieckich automatów. Pośpieszyłem w tym kierunku i o 100 metrów z powrotem ujrzałem rozstrzelanych 300 polskich jeńców, leżących w przydrożnym rowie.

Zaryzykowałem zrobienie dwóch zdjęć, a wtedy stanął dumnie przed obiektywem jeden z tych zmotoryzowanych

strzelców, którzy na polecenie pułkownika Wessela dokonali tego dzieła”.

 

 

 

zdjęcia opisane jako wykonane pod Ciepielowem

 

 

 


 


 

List opisywał walki w lesie pod Ciepielowem. Kończąc list, anonimowy autor opisał tragiczne wydarzenie stanowiące finał walk, a mianowicie rozstrzelanie w przydrożnym rowie 300 polskich jeńców. Jako dowód zamieścił fotografie ilustrujące wydarzenia. Była to pierwsza informacja o rozstrzelaniu polskich jeńców po walkach w lesie pod Ciepielowem. Polskie władze wszczęły śledztwo w tej sprawie dopiero po pięciu latach od ukazania się listu.

Dochodzenie prowadziła Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskiej w Polsce. Śledztwo po około roku utknęło w miejscu. Praktycznie zostało odłożone aż do roku 1969. Ponownie śledztwo poprowadził oddział KBZH w Kielcach. Odnaleziono licznych świadków: żołnierzy jak i mieszkańców okolicznych wsi. Po przeprowadzonym śledztwie w sprawozdaniu KBZH w Kielcach potwierdziła wiarygodność anonimowego listu. List jak i zdjęcia do niego dołączone, uznano za główny dowód w sprawie. Potwierdzono też że po walkach żołnierze Wehrmachtu rozstrzelali 300 polskich jeńców.

 

 

 

Po prawie trzydziestu latach od ostatniego śledztwa, grupa historyków amatorów zainteresowała się tymi wrześniowym epizodem. Postanowiono znów badać dokumenty, zbierać relacje , analizować zdjęcia. Odnaleziono szereg nieznanych dotąd dokumentów . Cześć z nich odnaleziono w Polsce, a inne w Niemczech. Badano również sam anonimowy list. Badania trwały kilka lat, i praktycznie trwają dalej. Po dokładnej analizie wszystkich dokumentów, zauważono wiele nieścisłości i niejasności:

1- mało wiarygodny staje się sam anonimowy list.

Liczne poprawki naniesione w nim. Walki kończą się na pierwszym ataku i dochodzi do rozstrzelania 300 Polskich jeńców, mimo że z relacji świadków wynika że walki trwały dalej a pierwszy atak zakończył się wycofaniem Niemców z lasu. Autor listu podaje że jeńcom ucina się szelki by nie mogli uciec. Jak można uciąć coś czego nie ma polski żołnierz? Polski żołnierz nie miał szelek do spodni, miał natomiast pas do spodni .

2 - zdjęcia przedstawiają inną treść niż podaje ich opis.

 Z analizy zdjęc wynika że przedstawiają one dobijanie rannych. Liczba zastrzelonych jest mała w stosunku podanej ilości. Na żadnym ze zdjęć nie można się doszukać typu broni z której dokonano mordu, a miały to być pistolety maszynowe. Widzimy tylko i wyłącznie karabiny. Zdjęcia wykonywało więcej osób a nie jedna jak pisze autor listu.

3 - sama liczba rozstrzelanych jaką podano w liście budzi wątpliwości.

W żadnej relacji świadków nie można znaleźć informacji o tak dużej grupie zwłok polskich żołnierzy leżących w przydrożnym rowie. Brak jakichkolwiek informacji w relacjach o kilkunastu mogiłach zbiorowych przy szosie Lipsko-Ciepielów. A tylko większa ilość takich mogił mogłaby pomieścić tak dużą ilość zabitych. Podana liczba 300 rozstrzelanych polskich żołnierzy, nijak się ma do liczby 242 pogrzebanych a taką liczbę pogrzebanych podaje w Kronice kościoła w Ciepielowie ks Ludwik Barski. Należy w tej liczbie pogrzebanych uwzględnić: poległych w walce, dobitych i rannych którzy zmarli w lesie

4 - Samo sprawozdanie KBZH w Kielcach budzi też pewne zastrzeżenia i niejasności.

Świadek J. Zuba w zeznaniu podaje że na jego wywoływania z lasu wychodzi 80 polskich żołnierzy, w sprawozdaniu liczba ta zwiększa się do 150. W zeznaniu J. Zuba podaje że jeńców prowadzono przez wieś Anusin w stronę szosy Lipsko-Ciepielów, w sprawozdaniu podaje się że jeńców prowadzi się przez wieś Anusin a następnie w las w kierunku Ciepielowa, mimo że świadek o niczym takim nie mówi.

5 - Ogólnie podaje się że do anonimowego listu dołączono pięć zdjęć.

Jednak według pisma Polskiej Misji Wojskowej do GKBZH w Polsce z 1950 roku, wynika że dołączonych zdjęć było tylko trzy. Właściwie zdjęć powinno być tylko dwa, bo tyle miał wykonać autor listu.

6 - Mordu mieli dokonać żołnierze z III batalion 15 IR

W lesie pod Ciepielowem brał w walkach również udział inny batalion piechoty zmotoryzowanej Wehrmachtu. Był to II batalion z 15 pułku piechoty.  III batalion 15 pułku piechoty nie był jedynym batalionem biorącym udział w walkach.

7 - mordu miano dokonać na rozkaz dowódcy 15 IR płk Waltera Wessla

Water Wessel nie był pułkownikiem tylko podpułkownikiem. Nie był też dowódcą 15 IR. Dowódcą pułku był płk Goedel. Natomiast ppłk W. Wessel był dowódcą III bat/15IR

Powyższe fakty stawiają znak zapytania co do prawdziwości listu monachijskiego jak również do kwestii czy do samego mordu na jeńcach polskich doszło.

Historia walk i Mordu pod Ciepielowem jest szeroko propagowana w okolicach Ciepielowa. W muzeum regionalnym w Iłży eksponuje się wystawę fotografii związaną z polskimi żołnierzami wziętymi do niewoli pod Ciepielowem. Tylko w przypadku tej wystawy eksponuje się zdjęcia które nie zostały nigdy zrobione pod Ciepielowem. Jest to ewidentne fałszowanie faktów historycznych.

Jeżeli mord pod Ciepielowem na polskich jeńcach wydaje się być wątpliwy, nie znaczy to że tego dnia Niemcy nie dopuścili się innych zbrodni w okolicy Lipska czy Ciepielowa.

 

 

 

Opis - Przy szosie, Polska piechota ostrzelana z wozu pancernego

Fotografia pochodzi z zasobów internetowych.

 

 

8 września 1939 roku pod wieczór kolumna jeniecka złożona z polskich żołnierzy wziętych do niewoli w lesie Dąbrowa - Struga, została ostrzelana przez konwojujących ją żołnierzy Niemieckich w okolicy wsi Cukrówka. W wyniku ostrzału zginęło razem 14 polskich żołnierzy. Wśród zabitych był mjr. Józef Cesarz z 74 PP z Lublińca.

Kiedy dobiegały końca walki w lesie Dąbrowa-Struga pod Ciepielowem, w Lipsku rozpoczęło się polowanie na ludność żydowską. Większość lipskich żydów schroniła się w drewnianej synagodze, mieszczącej się przy ulicy Iłżeckiej. Synagogę Niemcy podpalili, kto próbował wydostać się z płonącego budynku przez okno został zastrzelony, reszta ludzi spłonęła żywcem. Szacuje się że zginęło wtedy około 70 - 80 mieszkańców Lipska pochodzenia żydowskiego.

9 września 1939 roku w pobliże wsi Cukrówka przyprowadzono polskich żołnierzy, których następnie rozstrzelano. Razem z polskimi jeńcami zamordowano małżeństwo z małym dzieckiem. Tak wynika z licznych relacji świadków.

Również 9 września od rana przeczesywano las Dąbrowa – Struga. W czasie przeczesywania większość rannych polskich żołnierzy dobito.

W Lipskim kościele zgromadzono jeńców i ludność cywilną. Jednym z jeńców był motocyklista z WBP-M, ciężko ranny w klatkę piersiową. Został dobity przez żołnierza Niemieckiego strzałem z pistoletu w głowę.

Zbrodni na ludności cywilnej w Lipsku, według śledztwa KBZHwP oddział w Kilelcach dopuścił się III batalion 71 pułku piechoty/29Dzmot Wehrmachtu.

Nie wiadomo czy w sprawie Ciepielowa mamy tu do czynienia z wytworem propagandy PRL-u, czy list pojawił się celowo by wprowadził w błąd Polskie władze. Mając na celu by śledztwo zostało wprowadzone w inny kierunek, niż trwało poprzednio. A chodzi o śledztwo w sprawie rozstrzelanych polskich jeńców pod Lipskiem w okolicy wsi Cukrówka. A takie śledztwo było prowadzone tuż po zakończeniu wojny i było częścią śledztwa przeciwko trzem Niemieckim generałom – Mannesteinowi, Runstedtowi i Straussowi.  


 


 


 


 

opracowanie

W. Pietrzkiewicz – 2010

 


 

___________________________________
 

Materiały źródłowe:

Dokumenty ze śledztwa - IPN

relacje świadków - ( Dąbrowa, Anusin, Świesielice, Cukrówka, Chotyze, Lipsko)

J. Lemelsen - 29 Division ( 1960r)

Dziennik dr Zechlina – naczelnego lekarza 29 dywizji Zmotoryzowanej Wehrmachtu ( Bundesarchiv)

Dziennik bojowy 29 pułku artylerii / 29 Dywizji zmotoryzowanej Wehrmachtu ( Bundesarchiv)

Kronika Parafii i Kościoła w Ciepielowie - ks L. Barski

odpis zeznania por. Franciszka Bardzika z 1945 roku - archiwa państwowe

W Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej - W. Zalewski

Południowe Zgrupowanie Armii Prusy - P. Zarzycki

Piechurzy Apokalipsy – J. Pelc -Piastowski, H. Kowalska - Kutera

Listy z Dachau - Teodor Musioł wyd. 1984

Mord pod Ciepielowem w relacjach i dokumentach - J. Ryt

Stolica - artykuły z cyklu Otwarte szkatuły

Trybuna Robotnicza 1958r - artykuły

Copyright by histpol.pl - 2019